Radostan >Blog >SELF-PUBLISHING, blaski i cienie.
kulinarny radostan self-publishing

SELF-PUBLISHING, blaski i cienie.

Dużo się teraz mówi o formule self-publishing. Są różne jego formy. Opowiem Ci o mojej, bo tą znam od podszewki. O innych tylko czytałam, bądź słyszałam.

Pomysł to jedno, ale jeśli naprawdę chcesz  się cieszyć pełną niezależnością w treści i formie publikacji, musisz to zrobić sam/a. 

Zadania, z którymi przyjdzie Ci się zmierzyć, gdy podejmiesz decyzję o formule self-publishing to np.:

Anna Rada, jak wydać książkę

Jest tego sporo, ale powiem już na wstępie, że warto!

Nie zaczynałam od zera. Mam doświadczenie graficzne i nie wahałam się go użyć. Jednak, przy dzisiejszych narzędziach typu Canva, to naprawdę może być o niebo prostsze niż na programach z pakietu Adobe. Canva zapewnia wszystko: gotowe projekty, ikony, zdjęcia, ogromny wybór czcionek i wzorów. Jeśli chcesz wydać książkę kucharską (tak, jak ja) to możesz korzystać z niezliczonej liczby grafik. Jeśli ma to być książka oparta na słowie pisanym, wówczas sytuacja jest jeszcze prostsza. Trzymasz się jednej ustalonej czcionki, automatycznie dokładasz numerację stron (z uwzględnieniem, od której strony zacząć), dorzucasz nagłówki i tworzysz spis treści. 

Co do pierwszych stron tytułowych i dodatkowych, to już Twoja inwencja twórcza. Mi zależało na jak najbardziej minimalistycznym tonie, żeby zaoszczędzić papier, więc oprócz pustej, niezbędnej przy twardej oprawie wyklejki, zostawiłam jeszcze stronę tytułową, a na jej odwrocie wkleiłam już stronę redakcyjną. Każda strona książki jest tak stworzona, żeby nie było pustozdjęć, pustostron i rozdrobnionego contentu. Sama nie lubię tego w książkach i czasopismach, więc gdy złapałam się na minimalizmie (wręcz ekstremalnym), postanowiłam trochę odpuścić i tak też pojawiło się kilka dodatkowych stron. Finalnie, dają one przestrzeń do oddechu, jak również mają walor estetyczny.

jak publikować samemu, Anna Rada

Jest kilka online’owych drukarni w Polsce i mają one dość porównywalną ofertę. Jest u nas również mnóstwo offline’owych drukarni, które mają swoją siedzibę i strefę dla klienta, więc, gdy wyrazisz chęć wydania książki prawdopodobnie będziesz mógł/mogła umówić się na wizytę i wszystko szczegółowo omówić. Dotknąć papieru, zobaczyć na żywo błysk, mat i grubość tektury. To wielki komfort. Jaka jest między nimi różnica? Oczywiście – CENA.

Jeśli to Twój pierwszy self-publishing i chcesz sobie zaoszczędzić nerwów, wybranie drukarni zwykłej byłoby pewnie lepszym pomysłem.

Kiedy wybrałam drukarnię, której oferta wydała mi się najbardziej atrakcyjna (wybór opcji, cena, czas realizacji) okazało się, że nie mogę z nikim porozmawiać – nawet przez telefon. Mogłam pisać maile (i odpowiedź przychodziła w miarę sprawnie), ale bardzo brakowało mi elementu ludzkiego. Zwykłej rozmowy z człowiekiem, w której mogę się, po prostu, poradzić czy zapytać o szczegóły. Rozumiem, oczywiście z czego to wynika (w końcu oszczędność nie bierze się znikąd), jednak spowodowało to u mnie sporo stresu. (Wyjaśnianie „o co ci” chodzi bywa znacznie łatwiejsze werbalnie). Drukarnie online mają w swoich ofertach w pełni zautomatyzowany system przyjmowania zamówień. Oznacza to, że projekt, jaki prześlesz zostanie wydrukowany taki, jaki jest. Oprócz rażących błędów, rzucających się w oczy (jak np.  u mnie – niepoprawny format numeracji stron) pracownik drukarni nie ma obowiązku kontaktowania się z Tobą. Za korektę i oprawę graficzną odpowiadasz przecież sam/a.  

Kolejna rzecz to czynnik tzw. organoleptyczny. Kiedy możesz zobaczyć i dotknąć typy papieru: ich grubość, błysk, teksturę, to o wiele łatwiej Ci podjąć decyzję. Zamawianie online zawiera wszelkie niezbędne informacje przed dokonaniem wyboru, ale to tylko nazwy i nie zawsze możesz być pewien, jakie wrażenie dany typ zrobi na Tobie na żywo i czy jest to dokładnie to, co. masz na myśli.

jak opublikować książkę, Anna Rada
jak wydać książkę, Anna Rada

Dobrze jest rozważyć swoją sytuację pod względem wymienionych zalet i minusów. Nie każdy będzie miał tyle samo wolnego czasu, otwartości, czy zdolności, ale na pewno większość z tych, którzy poszukują – ostatecznie znajdzie odpowiedzi. Służę pomocą, jeśli grafika i poligrafia to zupełnie nie Twoja bajka. W najbliższym czasie będę pracować znacznie więcej przy komputerze. (Życie znowu mnie woła do poprzedniego zawodu grafika). 

Kliknij poniżej by przeczytać, jak powstawała moja pierwsza książka, wydana w formule self-publishing.

Aktualności