NICK CZARNY

trener językowy, nauka angielskiego, coaching, ludzie z pasją, nick czarny

Nick Czarny – Coach i trener językowy

Oferuje unikalne programy łączące rozwijanie kompetencji w języku angielskim z pracą nad samorozwojem. Można je znaleźć na jego stronie. Jest autorem książki Droga do Płynności oraz twórcą podcastu Świat Według Coacha.

Prywatnie jest pełen optymizmu i radości z życia, którymi łatwo się zarazić rozmawiając z nim.

Uwielbia przygody i stawianie przed sobą trudnych wyzwań. Do najbardziej ambitnych zalicza samotną wyprawę motorem po Azji Południowo-Wschodniej oraz 3 lata, które spędził w Wietnamie, gdzie jak twierdzi: „odnalazł siebie”.

Spotkaliśmy się przy wspólnym projekcie dla Fundacji Windmill Tree. Mikołaj (Nick) ma imponujące umiejętności interpersonalne. Potrafi, po mistrzowsku, upraszczać to, co skomplikowane i z humorem podchodzić do rzeczy „zbyt” poważnych. Nauczanie to jego ogromny zasób i robi to z ujmującą serce pasją.  

Nick Czarny na mediach społecznościowych:

Dwujęzyczny blog, na którym znajdziesz
zabawne historie z życia autora wzięte:

trener językowy, nauka angielskiego, coaching, ludzie z pasją, nick czarny

Oto fragment jednej z nich (Nick Czarny):

After two drinks, humming “Hotel California” under my breath, which was currently playing from the speakers, I went to the bathroom. At the urinal, I met a 50-year-old guy, one of those playing pool in the middle of the bar. The urinal etiquette dictates complete silence during peeing, with everyone looking straight ahead (or down). This guy didn’t follow the etiquette. He immediately looked at me and said, “What’s up?” I answered, but I wasn’t too interested in talking to him. He was.

“So you like those ladyboys, don’t you?” he asked.

What do you mean?” I replied.

“That girl you’re buying drinks for, mate. She’s not a girl at all.” He winked at me and left.

Dwa drinki później, nucąc pod nosem “Hotel California”, który aktualnie rozbrzmiewał z głośników, poszedłem do łazienki. Przy pisuarze spotkałem jakiegoś 50-letniego faceta, jednego z tych, którzy grali w bilard na środku baru. Etykieta pisuarów dyktuje, że podczas sikania panuje kompletna cisza, a każdy patrzy przed (lub na) siebie. Ten koleś nie trzymał się etykiety. Od razu spojrzał w bok na mnie i powiedział: “Jak leci?”. Odpowiedziałem, ale nie byłem zbyt zainteresowany rozmową z nim. On był.

“Więc lubisz te ladyboys, co nie?” – zapytał.

Co masz na myśli?” – odpowiedziałem.

“Ta dziewczyna, dla której kupujesz drinki, ziomek. To wcale nie jest dziewczyna”. Puścił mi oko i wyszedł.